Noc poza domem

Noc poza domem

Wyjazd kojarzy się z dużym przedsięwzięciem, daleką podróżą i konkretnym docelowym miejscem, takim jak góry czy morze. Tymczasem piękne miejsca i przygoda są tuż za rogiem. Czekając na urlop i większą ilość pieniędzy na koncie możemy stracić możliwość na przeżycie cudownych chwil częściej niż raz do roku.

Z braku wymienionych wyżej czynników pewnego dnia zaczęliśmy kombinować i zapytaliśmy siebie „po co czekać?” Postanowiliśmy skorzystać z wolnej soboty, zebraliśmy niezbędne przedmioty i zapakowaliśmy się do samochodu.

(Tutthumb_IMG_1451_1024aj należy wspomnieć, że to nie był zwykły samochód.  Zespół LUPO ma jeszcze jednego członka – dzielnego, prześmiesznego i nieustraszonego Libsona. To on pozwolił nam na spędzenie wygodnie zimnej nocy pośród szalejącej wichury)

Plan był taki, by znaleźć ustronne miejsce niedalej niż godzinę drogi od domu, ale jednocześnie z dala od miasta i ludzi. Spanie w samochodzie i powrót następnego dnia rano.

Mimo że byliśmy tylko 40 km od domu, czuliśmy się jak na wakacjach.

thumb_IMG_1453_1024

Spacer po lesie i celebrowanie ciszy. Godziny spania zostały wyznaczone przez zachód i wschód słońca. Okazało się, że dostosowanie do rytmu natury nie było trudne. Gdy robi się ciemno nie ma co robić, a pobudka  o 6 rano jest jakoby wymuszona przez wpadające przez szybę  promienie słońca i intensywny śpiew ptaków.

Niska temperatura o poranku „zmusiła” nas do intensywnej zabawy z psem w celu rozgrzania.

IMG_1153

Śniadanie z widokiem na jezioro było uzupełnione o herbatę zagrzaną dzięki ochronie przeciwwiatrowej Libsona. To był najintensywniejszy poranek od niepamiętnych czasów i zarazem najbardziej relaksujący.

W związku z tym nasuwa się pytanie: może nie warto czekać na wielkie wyjazdy i korzystać z tego co mamy tu i teraz?

IMG_1150