Czym żywić swojego psa - fakty i mity o karmach

Czym żywić swojego psa – fakty i mity o karmach

Czy karma, którą żywię swojego psa jest zdrowa?

Od wielu lat żyłam w przeświadczeniu, że jedzenie, które kupuję dla mojego psa jest dobre. Czy na pewno? Ile zainwestowałam energii i czasu, by zadbać o jego zdrowie? W miarę poszukiwania informacji, czułam coraz większy bunt i przerażenie odnośnie tego, jak wygląda rynek karm komercyjnych.

Zagrożenia zza Oceanu

Najbardziej szokujące były wieści zza oceanu, które podkopały wiarygodność karm produkowanych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, uznawanych za najlepsze na świecie. Okazuje się, że w krajach tych nie ma stosownych przepisów regulujących produkcję karmy dla zwierząt. O właściwą jakość dba Organizacja AAFCO (The Association of American Feed Control Officials), która jest jednostką wolontaryjną i warto tu zaznaczyć, że producenci nie są zobowiązani do przestrzegania ich regulacji.

Brak stosownych odgórnych regulacji dotyczących produkcji karmy jest już sam w sobie przerażający, lecz w połączeniu z powszechną praktyką w USA usypiania bezdomnych zwierząt nasuwa jeszcze głębsze wątpliwości. Połączenie tych dwóch tematów wydaje się niewiarygodne, niestety jest bardziej prawdopodobne niż myślimy.

Wiele artykułów i prywatnych śledztw wykazuje, że te dwie sprawy mają bardzo dużo ze sobą wspólnego. Żaden producent nie przyzna się do tego, że używa do produkcji swojej karmy zwłok psów i kotów, które powinny trafić do utylizacji, ale bliskość usytuowania budynków produkcyjnych w stosunku do Zakładów Utylizacyjnych nasuwa wiele pytań. Przeprowadzono badania próbek różnych karm w USA i Kanadzie w celu ustalenia czy do ich produkcji zostały użyte zwłoki uśpionych psów i kotów. Poszukiwaną substancją był służący do uśmiercania zwierząt pentobarbital monosodowy. Wyniki testów wskazywały na jego obecność w wielu badanych próbkach.

Ta szokująca kwestia nie jest jedyną aferą dotyczącą karm wyprodukowanych za oceanem. Z łatwością można odnaleźć informacje o licznych zgonach zwierząt domowych w Stanach i Kanadzie po spożyciu gotowej żywności dla czworonogów, jak na przykład sytuacja z 2007 roku, gdzie koncentraty białkowe z melaminą sprowadzone z Chin i użyte do produkcji karm, doprowadziły do śmierci kilku/kilkunastu tysięcy psów. Melamina to substancja uszkadzająca wątrobę, jej stosowanie w karmie służy podwyższeniu zawartości białka w wynikach analizy. Kolejna afera – w 2012 roku zarejestrowano zgon 350 psów po zjedzeniu przysmaków z kurczaka wyprodukowanych w Chinach. Uszkodzenie nerek w wyniku ich spożycia nie zniechęciło producentów, którzy nie wykluczyli przysmaków ze sprzedaży, więc trujące produkty nadal widnieją na sklepowych półkach. Przykłady można by mnożyć, co chwilę producenci odwołują kolejne partie karm ze względu na niebezpieczeństwo po ich spożyciu (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę “dog food recall”, aby ujrzeć morze informacji na ten temat). Dopóki produkcja karm nie zostanie uregulowana, dopóty jakość karm komercyjnych pochodzących z tych krajów będzie stała pod znakiem zapytania.

Większość karm na naszym rynku jest produkowana przez amerykańskie koncerny. Wprawdzie producenci utrzymują, że karmy wprowadzane na europejski rynek produkowane są w fabrykach w Europie zgodnie z europejskimi normami, to pozostaje zawsze wątpliwość czy im wierzyć, i czy nasze zwierzęta są bezpieczne.

Wybór dobrej karmy, czyli jak czytać etykiety

Rynek karm komercyjnych jest bardzo szeroki i podstępny. Jeśli już decydujemy się na kupno gotowych karm nauczmy się odróżniać te dobre od tych, których na pewno nie chcemy dawać swojemu psu. Najważniejszą rzeczą jest umiejętne czytanie etykiet. Producenci karm stosują różne sztuczki, byśmy widzieli na nich to, co CHCEMY zobaczyć. Karmy w większości wypełnione marnej jakości, alergizującym zbożem, znikomą ilością mięsopodobnych wyrobów to częste grzechy producentów na naszym rynku.

Na początek warto wiedzieć, że składniki karmy podane są w kolejności malejącej pod względem wagowym. Jest to ważna informacja, gdyż biorąc pod uwagę fakt, że psy są zwierzętami mięsożernymi, wskazane jest, aby karma zawierała najwięcej mięsa. Zatem to dobry znak, gdy w naszej karmie znajdziemy je na pierwszym miejscu.

Sama jakość mięsa jest również niezwykle istotna. Pojęcia które często widnieją na etykietach: mączka drobiowa, produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego lub mięso czy produkty pochodzenia mięsnego – to może być wszystko, od pazurów, po pióra, skóry, zmielone kości, części zwierząt niezdatne do zjedzenia przez ludzi. Takie białko jest dużo mniej przyswajalne i wartościowe dla naszego psa, a pochodzenie tych składników pozostaje dla nas tajemnicą.

Poniżej etykieta jednej z karm, której skład budzi duże wątpliwości. Możemy tu znaleźć „Zboża” na pierwszej pozycji- wysokowęglowodanowy i alergizujący składnik występuje w tej karmie w największej ilości, następnie “produkty pochodzenia roślinnego”. Powinno nas tu zastanowić, czy zboża nie są produktami pochodzenia roślinnego? Pojęcie “mięso i i produkty pochodzenia zwierzęcego” (bliżej nieokreślone- może to być dosłownie wszystko) – nie ma podanej ilości procentowej, więc trzeba wziąć pod uwagę możliwość, że stanowi tylko 4% zaznaczone przez producenta. Z analizy wynika, że ponad połowa karmy to węglowodany.

Etykieta-1-1024x527

W dobrej jakościowo karmie znajdziemy mięso, podroby na pierwszym miejscu, z określonym gatunkiem zwierząt od jakich pochodzi, a to wszystko w podanej przez producenta ilości procentowej.

IMG_1080-1024x768

Sztuczek producentów ciąg dalszy

Obok wspomnianego już mięsa i jego ogromnego znaczenia w diecie psów, innym niezwykle istotnym aspektem jest zawartość i źródło węglowodanów w karmie. Najtańsze i najmniej korzystne są zboża. Dlaczego należy się ich wystrzegać? Kukurydza, pszenica są zbożami wysokowęglowodanowymi – z tego względu mogą powodować nadwagę u psów, dodatkowo są wysoce alergizujące.

Im mniejsza zawartość węglowodanów w diecie psa tym lepiej. Procentową zawartość można policzyć z analizy. W tym celu od 100% odejmujemy po kolei wszystkie składniki analityczne podane na opakowaniu karmy. Uzyskujemy procentową zawartość węglowodanów w mokrej masie karmy (aby dowiedzieć się jaki jest % udział w suchej masie należy uzyskany wynik podzielić przez 90%).

W przypadku zawartości białka, sama liczba procentowa niewiele nam mówi, bo nie wiemy czy to białko jest pochodzenia zwierzęcego czy roślinnego. Tutaj przyda się kolejność wymienionych wagowo składników w etykiecie.  Jeśli w składzie karmy na pierwszym miejscu pojawia się zboże możemy wywnioskować, że białko wykazane w analizie jest głównie pochodzenia roślinnego.

Producenci stosują często pewien zabieg, abyśmy nie zorientowali się, ile zbóż jest zawartych w danej karmie. Rozdzielają składniki niepożądane, by wysunąć na pierwszą pozycję najbardziej pożądany przez nas składnik – mięso.

Przykład splitingu, czyli rodzielania składników:

etykieta 2
Możemy zauważyć, że kukurydza jest rozdzielona pomiędzy dwa rzekomo różne składniki- Kukurydzę i Mączkę kukurydzianą, tymczasem stanowi ona jeden- kukurydzę. Taki zabieg jest stosowany, by zmniejszyć wagowy udział kukurydzy, dzięki czemu składnik “mączka drobiowa” wskakuje na pierwsze miejsce. Sprawdzcie swoją etykietę, czy w Waszej karmie zastosowano podobny zabieg?

Nazwa jako cicha pozorantka

Jeszcze jedną często stosowaną sztuczką jest myląca nazwa karmy. Często spotykamy się ze sformułowaniem “Karma dla psów z jagnięciną” lub innym mięsnym składnikiem. Niech nas nie zwiedzie ładna nazwa. Przyjęte jest, że karma o takiej nazwie musi zawierać jedynie 3% jagnięciny. Wyobraźmy sobie, że zamawiamy danie w restauracji (średnio 300 g) i dostajemy w ramach tego dania ilość mięsa porównywalną do plasterka szynki.

Podobnie, aczkolwiek jeszcze gorzej jest w przypadku nazwy “Karma dla psów o smaku kurczaka”- tutaj producent W OGÓLE nie ma obowiązku używać kurczaka do produkcji karmy.

Ceny karm, czyli za co właściwie płacimy

Ceny karm również budzą wiele wątpliwości, ile powinna kosztować dobra karma? Należy wziąć pod uwagę, że płacąc za karmę pokrywamy prowizję sprzedawcy, dystrybkarma_jagniecina_mutora i producenta, a także koszty związane z produkcją karmy, transportem i oczywiście cenę samych produktów użytych do produkcji. Patrząc na tę listę można wysnuć wniosek , że dobra karma musi kosztować. Nie dajmy się jednak zwieść, że płacąc dużo zawsze dostaniemy dobrej jakości produkt. Sprawdzajmy etykiety przed kupnem karmy. Nie ufajmy producentom – dla nich liczy się zysk, a  dla nas zdrowie naszego psa. Nasze interesy nie idą w parze. Im większą będziemy mieć wiedzę, tym bardziej świadomymi właścicielami będziemy dla swoich psów.

 

Przypisy:

Czym żywić swojego psa – fakty i mity o karmach – Autor Alicja Różycka